sobota, 12 maja 2012
Ona modli się, wymodliła już niejedno, wymodli i teraz, włosy wyszły z głowy spokojnie, wymodli wszystko i włosy też.
piątek, 04 maja 2012
Poczuła ulgę, zupełnie obojętnie nakładała
pończochę. Zmazywała już kiedyś ręką
krwiste bohomazy ze ściany.
czwartek, 26 kwietnia 2012
A ona zupełnie nieświadomie
poślubiła bestię,
On zupełnie schowany w rękawy
będzie bezwiednie patrzył się na
dywan.
niedziela, 15 kwietnia 2012
Uczę się od nich języka
bym mógł sie porozumiewać!
Bym umiał nazwać to co czuję i co
mógłbym wybrać !
Oni niczego się ode mnie
nauczyć nie mogą,
nie nazwą nigdy tego co czuję
i nigdzie nie zapiszą!
nigdy mnie nie wybiorą!
sobota, 24 marca 2012
Kupuje czasem bilet
i jeździ bo białych kartach,
zostawia po sobie
czarne ślady,
bo już wiosna,
wiosna niebawem.
czwartek, 15 marca 2012
ale kim ona jest
ja nie wiem
kim dla mnie
czwartek, 08 marca 2012
Kolego,
a ty w domu bawisz się w
średniowiecznego rycerza
który ją uwalnia?
kolego,
bawisz się w domu przed kąpielą
że ona Cię zauważa i rozmawia?
kolego,
ty widzisz jak ona bawi się słomką
i obejmuje różę – przyszła tu
z kolegą i milczysz chłopie,
szydzisz z niej teraz otwarcie?
nawet gdyby Cię zauważyła,
nawet gdyby rozmawiała,
gdybyś tamtego razu nie zatrzymał
myśli i serca,
należałaby wciąż do siebie
nigdy do Ciebie należeć nie będzie,
należeć będzie do siebie,
do swoich myśli,
tak kolego.
czwartek, 01 marca 2012
Czy to jest ten moment,
kiedy chciałbyś przyjść?
Od tamtej chwili kiedy widziałem
cię po raz ostatni
wynosili Cię w zupełnie nowy
stan światła.
sobota, 11 lutego 2012
Mamo, ta cyganka Cię okłamała... nie widziała tych, co nabożnie mnie chwalili,ani tych którzy widzieli moje bogactwo. Ich nigdy i nigdzie nie było była cyganka,zamknięta w kuli.
Jest pokój pełen wodyi ona stoi stoi w wejściu,to ona, czeka na mnie, podjeżdżam windą pod sam sufitjuż jestem, jestem,tak.
piątek, 27 stycznia 2012
Dajcie mi fotografie
tego czy tamtego!
niech udowodnię,
że istniało już wcześniej,
że sobie tego wszystkiego
nie wymysliłem,
że nie znalazłem się w tym punkcie
bez powodu,
tylko mozolnie, z uporem
przemieszczałem konsekwentnie
do upragnionego miejsca ciała!
niech będzie dowodem
że działo się
i istniało,
że nie wypadło sroce spod ogona!
środa, 04 stycznia 2012
Ogrzał pokój swym ciałem,
jestestwem, patrzeniem,
nie spodziewał się, iż tak się
stanie,
dopóki tu przychodził,
chuchał na palce i marzył o gorącej
kozie w przedwojennej chacie,
a teraz normalnie siedzi i patrzy się,
patrzy
i zadowolony zdejmuje zaparowane
okulary.
sobota, 03 grudnia 2011
Po raz pierwszy w domu.
Cienie przodków snują się
po ścianach,
kotka przyszła,
w łóżku się przeciąga i ziewa.
Cień babkowy wyciera mu oczy.
Kotka bez słowa wstaje i wychodzi.
sobota, 19 listopada 2011
Nikt mnie nie odnosił,
tu jestem,
otwieram książkę
i rozmawiam
ze swoim ojcem,
Gustawem Holoubkiem.
piątek, 04 listopada 2011
ach, no tak...
ja na to wszystko spojrzałem
tylko jednym oknem
tylko jedno mam,
pozostałe zgubiło się
podczas wychodzenia na zewnątrz.
sobota, 29 października 2011
Ależ tu pusto w tym grobie!
Tu trzeba zdmuchnąć świece,
przewietrzyć, motyle
wpuścić,
herbatę zaparzyć,
papierosa wyjąć
z ciepłej kieszeni,
wywlec część przyniesionego ze sobą
świata!
Własnym ciałem ogrzać
ten swój fragment świadomości!
środa, 28 września 2011
Kolejne okrążenie
wokół domu,
drzwi zamknięte
dublowanie się
wzajemnie
wokół
sanktuarium,
koniec biegu.Meta.
Światełko na
górze
odbijające w
lustrze
to co nie byte,
nie zastane
jestestwo
na twarzy syna,
odbita
twarz ojca.
sobota, 17 września 2011
Przyłożył,
zdjęcie ojca
przy twarzy,
zamknął oczy,
otworzył,
odłożył
lustro na miejsce.
sobota, 10 września 2011
Życzył mu śmierci
czystej, odświętnej,
niespodziewanej,
bo ten nie zamykał drzwi
za sobą,
bo ten wpuszczał kurz, liści kotów
które go nosiły, oczy szatana
a te wspinały się wyżej i wyżej,
aż niejeden stawał przed nim
i pytał
czego życzysz panie?
Drzwi zamkniętych.
piątek, 02 września 2011
Znowu 5 po 12.
Ucichły głosy,
5 po 12
ucichły dzwony,
nie w porę,
nie w pory właściwe przychodzić
zacząłem,
jabłka dojrzałe,
porozwieszane na niteczkach,
na placu tłum,
nie da się zrobić
zdjęcia kościołowi
bez przypadkowych
owieczek i baranów.
sobota, 14 maja 2011
I jak to?
Wychodzi „Przekrój”?
Ćwiczenia gorzko-gorzko?
Rodzą się dzieci?
Odkąd mnie nie ma?
piątek, 01 kwietnia 2011
Nigdy nie mówi tego co czuje,
gdyby upuścił pary z ust
zsechłby z suchoty.
niedziela, 27 marca 2011
Obudził się, w szambie
wypuścił ostatnie
hausty, swojego powietrza
nie czuje, śmierci,
choć widział, na
Liście Schindlera
piekło-szambo.
niedziela, 20 marca 2011
10,
A kiedyś źli i rozwścieczeni
małoletni
przyjdziecie do mnie, prosić
o pracę,
11,
zetrę ślinę, z twarzy
wyjdę niebawem,
zabrawszy ukradkiem płytę,
po której ciszy
trzask pękanych bębenków
długo przerywać będzie, sen,
do którego tak bardzo będzie się
chciało
uciekać.
niedziela, 06 marca 2011
Postanowił,
że nie będzie
chodził na pogrzeby,
nie będzie głosował
za światłością,
spoglądając w dół
nie rzuci pierwszy ziemią.
Niech się samo
zagłosuje, pogrzebie,
zapadnie do czarnej
ziemi.
Nigdy nie był
potrzebny
do asystowania
przy porodzie.
piątek, 25 lutego 2011
Pochowaj go przyjacielu,
zapal gwiazdę, na niebie
opuszkiem palca
zaznacz, obecne
drewniane ciało
takim już pozostanie
mój przyjacielu
dobrze, że go wprowadzasz
na salony, obecne
wszystkie rozmowy,
odtworzysz sobie
z książek, dla Ciebie
takie już pozostaną
mój przyjacielu
żyj (teraz)
ustąp powietrza.
|
|